Bajka na bałałajkę
luty 24, 2009
Bajka na bałałajkę
Opowiedz mi jakąś niesłychaną bajkę,
najlepiej o muzyce zaklętej w cichoszę.
Usiądź przy mnie blisko i weź bałałajkę.
Wymyśl dźwięki najdziwniejsze… proszę!
Ten jeden raz niech muzyka zakwita
albo trąca drżącymi skrzydłami o błękit.
Niech swoją twarz zobaczy w szkle odbitą
i będzie serdecznym podaniem ręki.
Niech gwiazd w garstki śmiało nabierze
i rozrzuci je zaraz bezmyślnie jak nuty.
Na świat się buńczucznie wyszczerzy
i wyjdzie ze świata,
uprzednio założywszy buty.
Niech się w kroplę zamieni smukłą,
a jeśli nie, to w łzę palącą nieswojo.
Przed tymi, którzy jej się kłaniali,
niech złoży ukłon.
Pojmie tych, co jej nie mogli pojąć.
Czytaj muzykę z linii na mojej dłoni.
Dokąd się wiją melodie cudowne?
Gdybyś zobaczył tam ludzi,
zaśpiewaj mi o nich
i o ich sercach wędrownych.