Niedomówione zaklęcie
czerwiec 4, 2009
Odkopany wiersz szesnastoletniej Martyny. Ciągle aktualny.
Niedomówione zaklęcie
odkąd pamiętam kiepsko mi szła
nauka odprawiania miłosnych guseł
nigdy nie wiedziałam w jakiej kolejności
topił się świerszcz i suseł
co trzeba wydobyć z grzebiuszej duszy?
czyim okiem i uchem przyprószyć?
w którym miejscu jabłko się nacina
na krzyż, a może skórkę na wstążeczki?
w ciemności wiosennego wieczoru zapalić
trzy czy wystarczą dwie świeczki?
zawsze dodaję obślizgły człon pasożyta
bukiet mleczów co do talii dorasta
i na ostatek chyba język wielorybi
czy może to była chmura kłębiasta?
i jedno jakoś ciągle mi się myli
– ludzkie serce z krokodylim