Scenografia snów paranoika

Grudzień 27, 2010

Scenografia snów paranoika

Przedziały krajowych pociągów
wyściełają wnętrza moich koszmarów.

Z jednej strony zawiązki ruchomych bibliotek,
gdzie furkot gazetowego papieru prześlizguje się
nad niemym lśnieniem Sparksa, Coelho.
Niekiedy nawet i Baczyńskiego.

Z drugiej zbiorowe sypialnie
napełnione nieintencjonalnie wymienianymi spojrzeniami
oczu odwykłych od światła jawy.

Przestrzeń zabarwiona niezręcznymi rozmowami,
jak smak nieświeżego mięsa pieprzem.
Miejsce zmącone wściekłymi dzwonkami telefonów,
schizoidalne dzieło za głośno słuchanej
zbyt różnej muzyki.

Raj wymuszonych uprzejmości.
Natręctwo kłopotliwej bliskości.

I pracowicie różnorodny widok z okna,
który odwraca uwagę, ale niczego nie zmienia.

Iskra pociągu

Maj 10, 2010

Błogosławieni, którzy mają poczucie zmarnowanego życia.

Pociągi należą do najbardziej natarczywych motywów moich snów. Czekałam dzisiejszej nocy na pociąg gdzieś w szczerym polu, a kiedy nadjeżdżał, zorientowałam się, że czekam nie na tym peronie. Pobiegłam tak prędko, jak tylko szybko i bez łapania zadyszki mogę biegać w snach i miałam szansę zdążyć, ale z torów wyskoczyła lwica. Cofnęłam się o krok, a ona usiadła. Chciałam przemknąć obok niej, ale znowu się podniosła. Nie pozwalała mi iść naprzód. Iskra pociągu ciągnącego przez bezkresny upał zmniejszała się, aż w końcu zgasła.

Jacek Kaczmarski

Poczekalnia

Siedzieliśmy w poczekalni, bo na zewnątrz deszcz i ziąb
Do pociągu sporo czasu jeszcze było -
Można zatem wypić kawę albo rzucić coś na ząb,
Bo nikt nie wie, kiedy człek znów napcha ryło.
Wtem słyszymy kół stukoty i lokomotywy świst,
Więc rzucamy się do wyjścia na perony,
Ale w miejscu nas zatrzymał megafonów zgrzyt i pisk:
– To nie wasz pociąg – ogłosiły megafony.

Uwierzyliśmy megafonom.
Uprzejmie wszak ostrzegły nas
Po co stać w deszczu na peronie,
Skoro przed nami jeszcze czas?

Żarcie szybko się skończyło, nuda zagroziła nam,
Zaczęliśmy drzemać, marzyć i flirtować,
Ktoś przygrywał na gitarze, zanucili tu i tam,
Zaciążyły nam do tyłu nasze głowy.
Wtem słyszymy kół stukoty i lokomotywy świst,
Więc ospale podnosimy się z foteli.
Ale w miejscu nas zatrzymał megafonów zgrzyt i pisk:
– To nie wasz pociąg – przez megafon powiedzieli!

Uwierzyliśmy megafonom!
Pomarzyć w cieple – dobra rzecz.
Po co stać w deszczu na peronie
Zamiast w fotelu miękkim lec?!

Po marzeniach przyszła kolej na dziewczyny oraz łyk,
Co pozwolił nam zapomnieć o czekaniu!
Gdy tymczasem za oknami n-ty już się puszył świt
I poczuliśmy się trochę oszukani!
Więc gdy znowu kół stukoty usłyszeliśmy i świst -
W garść się wzięliśmy i dalej! – na perony!
Lecz zatrzymał nas na progu już znajomy zgrzyt i pisk:
– To nie wasz pociąg! – Ogłosiły megafony.

Uwierzyliśmy megafonom!
W końcu nie było nam tak źle.
Po co stać w deszczu na peronie,
Gdzie z wszystkich stron wichura dmie?

Uderzyło nas jak gromem, spojrzeliśmy wreszcie w krąg,
A już wiele, wiele świtów przeminęło!
I patrzymy w starcze oczy, powstrzymując drżenie rąk -
Zadziwieni, gdzie się życie nam podziało?!
Wybiegamy na perony, lecz na torach leży rdza,
Semafory, hen pod lasem – opuszczone…
Żaden pociąg nie zabierze już z tej poczekalni nas,

Milczą teraz niepotrzebne megafony…
I gorzko się zapatrzyliśmy
W zabrane nam dalekie strony
I w duszach swych przeklinaliśmy
Tę łatwą wiarę w megafony.

1975

Za: http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze_alfabetycznie/kaczmarskiego/p/poczekalnia.php

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.